Kocham Ciebie ale siebie bardziej czyli kiedy powiedzieć sobie dość.

colorblind_tapeta
The following two tabs change content below.

Anna Czupryniak - Fabiniak

Pedagog, coach zdrowia, autorka, trenerka umiejętności psychospołecznych. Wydobywa z kobiet kreatywność, uczy je pogłębiania relacji i wspiera w wyznaczaniu życiowego kompasu. Uważa, że nasz umysł lubi wytyczone ścieżki i funkcjonuje nawykowo. Nasze ciało jest metaforą procesów umysłowych a nasze relacje odbiciem jednego i drugiego.

Ostatnie wpisy Anna Czupryniak - Fabiniak (zobacz wszystkie)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

colorblind_tapeta

Wiele kobiet  doświadcza w życiu relacji, w których ich potrzeby i autonomia odgrywają drugoplanową rolę. Czasem jest to efekt uboczny wychowania, czasem osobowości a niekiedy połączenia obu tych cech. Już społeczna rola matki wymusza, na pewnym etapie, częściową rezygnację z własnych aspiracji i podporządkowanie  się potrzebom bezbronnej, maleńkiej istoty, jaką jest dziecko. Z rolą żony, narzeczonej, partnerki czy kochanki jest już inaczej… Bo relacje z partnerem to obopólna zgoda na pewien układ.

My kobiety wchodzimy w te układy bez przymusu (pomijam wyjątki). Niekiedy z wyobrażeniem szczęśliwej wyspy kochanków i nadzieją, że jeśli coś ewentualnie nie gra, to dogra się w trakcie. Mamy plan na bycie szczęśliwą w tym układzie. A potem przychodzi codzienność, w trakcie której widzimy jak fasada naszych wyobrażeń rozsypuje się pod naporem „nie mam czasu”, „jestem zmęczony/a”, „pogadamy o tym jutro”.

Kryzys w związku okiem kobiety

Każdy kryzys międzyludzki to pewien punkt zwrotny, taki okres przełomu. Towarzyszą mu silne, długotrwałe stany emocjonalne, wpływające na samoocenę i sposób radzenia sobie w tej sytuacji.

Zanim przyjdzie, zwiastują go pewne powtarzalne i trwające w czasie – symptomy, które świadczą o tym, że w związku dzieje się coś  niedobrego. Oddalacie się od siebie, uciekacie w pracę, wymówki i dolegliwości zdrowotne. Oboje dostrzegacie, że żar wygasa ale nie robicie nic konkretnego, żeby go podsycić. Rutyna zaczyna panoszyć się w waszym związku i sprawia, że coraz mniej was łączy. O kryzysie świadczą częste kłótnie o drobiazgi, przemęczenie i dolegliwości bólowe, których źródeł należy szukać w napięciu mięśni. Sytuacja was przerasta, nie radzicie sobie z nią i dopada was stres, obniżony nastrój i niższa samoocena.

Tymczasem życie płynie swoim rytmem sprawiając wam dodatkowe niespodzianki od losu (utrata pracy, kłopoty finansowe, choroba), które nie pomagają skupić się na uczuciach i związku. Czasem po latach okazuje się, że rozmijacie się i to znacznie w potrzebach i oczekiwaniach, a to odkrycie przynosi swoje konsekwencje w postaci samotności w związku, zdrady, etc;

W wielu związkach panuje zasada udowadniania sobie racji i wyciągania na światło dzienne winnego całej tej sytuacji. Coraz częściej także orężem w relacjach są wymówki. Osobiście męczą mnie takie potyczki w relacjach. Chociaż bardzo dobrze radzę sobie z argumentacją, emocjonalnie źle reaguję na tego typu sytuacje. Nie lubię ich, dlatego że osłabiają mnie i poza rozładowaniem emocji, niczego więcej nie wnoszą. A problem jakiego dotyczą nadal pozostaje nie rozwiązany.

Energetycznie związek więcej traci niż zyskuje, co w konsekwencji dla pojedynczej osoby odbija się to na zdrowiu i samopoczuciu. Relacja przynosi więcej negatywnego stresu i napięć, a te skumulowane w ciele przez wiele lat potrafią przyczynić się do schorzeń układu krwionośnego, hormonalnego i narządów ruchu. 

Wyemancypowane męczennice

Bywają kobiety, które usprawiedliwiają się same przed sobą, kiedy ktoś je wykorzystuje, zaniedbuje i nie dostrzega. „On dużo pracuje” „W końcu rolą kobiety jest wiernie czekać na niego, na jego gest, na jego słowo…” Te kobiety nauczyły się tak żyć. Są jak stolik przy wygodnym fotelu, żyją obok, gotowe by być potrzebne wtedy, kiedy zajdzie taka konieczność… Są też kobiety, które mówią głośno, że nie chcą tak żyć, rozbijają nagromadzone emocje na części pierwsze, kiedy czara goryczy przeleje się. I nadal przejmują inicjatywę w związku a poza związkiem opowiadają koleżankom, jak bardzo pragną, żeby to on był bardziej aktywną stroną. I tak mijają lata a sytuacja tego układu w niczym nie przypomina szczęśliwej wyspy kochanków.

Znacie takie kobiety? Ja poznałam osobiście co najmniej dwie.

Trwają w układach, w których ogień dogasa lub dawno już zgasł. I nie robią niczego, żeby ten stan ruszyć z posad, na których osiadł. Ze strachu przed samotnością lub nawykowego postrzegania samej siebie jako drugiej połowy swego partnera. Nie czują się i nie zachowują jak autonomiczne jednostki żyjące w związku z drugą autonomiczną jednostką.

Nie szukaj wymówek, znajdź rozwiązanie

Sama jestem zwolenniczką przyjrzenia się sobie samej, zanim cokolwiek zarzucę swojemu partnerowi. Znam swoje wady i zalety. Wiem nad czym powinnam popracować w sobie, żeby łatwiej było mi dotrzeć do niego. Czasem praca ta odbywa się u podstaw, źródeł szukam w sobie i swoich pozostałościach domu rodzinnego. A czasem pracuję nad emocjami, wypisując je w listach, tam gdzie dialog nie jest możliwy. Ale bywa i tak, że moja praca nad sobą , otwiera mi oczy na zupełnie inne aspekty naszego związku. A mianowicie, że moje odczucia nie do końca mogą wynikać z jego zachowania względem mnie, tylko z tego, że ja je tylko tak postrzegam. Dlaczego? Bo to ja jestem panią swoich myśli. I tylko ja mogę te myśli zmienić.

Poza tym taki uczciwy wgląd w siebie pozwala dostrzec, że zbyt długotrwałe zaniedbywanie własnych potrzeb jest zamachem na własną osobę. A zdrowy egoizm jeszcze nikomu nie zaszkodził, bo jest istotą dobrego samopoczucia. Żeby dobrze czuć się z innymi, trzeba dobrze czuć się ze sobą. I ten punkt jest bodaj najtrudniejszym dla wielu kobiet. Wymagają wiele od siebie, nieustannie się rozwijają, organizują i planują wiele przedsięwzięć rodzinnych, dbają o przyjemności dla bliskich osób i cieszą się ich radością. O sobie zapominając.

Kobieto przystopuj z miłosierdziem

Związki rozpadają się każdego dnia. Wraz z rozpadem związku wiele kobiet rozpada się na okruszki, które z trudem składają się w jedną całość miesiącami albo latami. Kochają choć są nie kochane i cierpią w samotności. A może by tak zawczasu powiedzieć sobie dość? I w imię miłości własnej, zadbać o siebie i swoje potrzeby. O własną wolność w związku, myśli, uczuć i poglądów. Może warto przyjrzeć się relacji z bliska niczym postronny obserwator? Może słusznie chociaż raz stanąć twarzą w twarz z prawdą o nas samych w tej relacji? Bez podglądu na spędzone lata, bez wymówek, obwiniania i bez oglądania się na dzieci? Pozwolić sobie na żal z powodu utraconej miłości ale uszanować prawo do wolności tej drugiej osoby. Płakać (płacz rozładowuje napięcie) i z każdą łzą odradzać się na nowo. Bo miłość to także codzienność sam na sam ze sobą samym. Dojrzewanie do wybaczenia sobie, że dotąd zaniedbywało się siebie.

Pokochać siebie bardziej niż dotychczas. I powiedzieć sobie dość. Bo nie warto rozmieniać swojej energii na drobne, kiedy z drugiej strony nie iskrzy. Chyba, że jednak iskrzy, wtedy terapia dla par może być słusznym dalszym początkiem waszej wspólnej drogi.

Jak zacząć od nowa?

W terapii dowiecie się, że kryzysu nie należy bagatelizować i wypierać się go. Warto zmierzyć się z nim i przyjąć za niego wzajemną odpowiedzialność. Kryzysy zdarzają się najbardziej kochającym się parom. Dlatego warto przyjąć, że są ważną informacją dla związku na temat tego, co się nie przyjęło, nie sprawdziło w waszym układzie i co należy zmienić. Terapia pozwoli Wam przeanalizować, dlaczego właściwie zdecydowaliście się być razem i co spowodowało, że trochę o tym zapomnieliście. Jeżeli nadal się kochacie i zamierzacie ratować wasz związek, możecie kryzys potraktować jako nową szansę dla was. Możecie zdecydować czy dacie radę popracować nad związkiem we dwoje czy jednak chcecie, żeby pomógł wam w tym specjalista.

Z zawodowego doświadczenia wiem, że mężczyźni z uwagi na swoją psychologiczną konstrukcję, nieco później dostrzegają potrzebę naprawy związku, ale są także bardziej konsekwentni, jeżeli już podejmą wyzwanie. Natomiast panie, choć intuicyjnie czują, że „coś nie gra”, wolą pomyśleć o tym jutro, niczym bohaterka „Przeminęło z wiatrem”.

A Ty jak radzisz sobie z kryzysem w związku?

Podziel się proszę w komentarzach.

 

The following two tabs change content below.

Anna Czupryniak - Fabiniak

Pedagog, coach zdrowia, autorka, trenerka umiejętności psychospołecznych. Wydobywa z kobiet kreatywność, uczy je pogłębiania relacji i wspiera w wyznaczaniu życiowego kompasu. Uważa, że nasz umysł lubi wytyczone ścieżki i funkcjonuje nawykowo. Nasze ciało jest metaforą procesów umysłowych a nasze relacje odbiciem jednego i drugiego.

Ostatnie wpisy Anna Czupryniak - Fabiniak (zobacz wszystkie)

Jedno przemyślenie na temat “Kocham Ciebie ale siebie bardziej czyli kiedy powiedzieć sobie dość.”

  1. ~yoa pisze:

    Świetny tekst! :)
    Ufff ja póki co bez kryzysów :)

Odpowiedz na „~yoaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×