Czego nauczy cię twoje dziecko?

The following two tabs change content below.

Anna Czupryniak - Fabiniak

Pedagog, coach zdrowia, autorka, trenerka umiejętności psychospołecznych. Wydobywa z kobiet kreatywność, uczy je pogłębiania relacji i wspiera w wyznaczaniu życiowego kompasu. Uważa, że nasz umysł lubi wytyczone ścieżki i funkcjonuje nawykowo. Nasze ciało jest metaforą procesów umysłowych a nasze relacje odbiciem jednego i drugiego.

Ostatnie wpisy Anna Czupryniak - Fabiniak (zobacz wszystkie)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

foter.com

Nasz synek pojawił się na świecie jako dziecko oczekiwane, chciane i kochane od pierwszego momentu, w którym ujawnił się, że JEST w drodze.

Dob­ry wycho­waw­ca, który nie wtłacza a wyz­wa­la, nie ciągnie a wzno­si, nie ug­niata a kształtu­je, nie dyk­tu­je a uczy, nie żąda a za­pytu­je – przeżyje wraz z dziećmi wiele nat­chnionych chwil. <J.Korczak>

Nie będzie przesadą wcale, jeśli wspomnę, że wymarzyliśmy go sobie, z jego tatą. Może dlatego tak przejęliśmy się czekającą nas rolą. I to na tyle żeby w gruncie rzeczy zastanowić się poważnie nad tym, jak sami zostaliśmy wychowani? Co ze wspomnień naszego dzieciństwa nas uwierało i w pewnym sensie, uwiera nadal, a co stanowiło dobry fundament do dorosłości? Nie chodziło nam wcale o rozdrapywanie starych ran czy zaprzeczanie faktom, bo oboje byliśmy dziećmi w czasach tyleż ciekawych, co w porównaniu z dzisiejszymi, nieco science fiction, dla urodzonych po 2000 roku.

Fundamenty naszej dorosłości

Pamiętamy, że w sklepie stało się w długaśnej kolejce, właściwie logicznie rzecz biorąc, często po NIC. Bywało, że odchodziło się z pustą eko-siatką, obywając się smakiem reglamentowanych towarów. Pamiętamy i rzewnym wspomnieniem odkurzamy czasem obrazy szklanych butelek z mlekiem, stawianych tuż za drzwiami, obok wycieraczki. Nikomu nie przyszło wówczas do głowy, aby zabrać butelki sąsiada, a logika czasów, gdzie puste półki sklepowe to była codzienność, nakazywałaby brać czyjąś własność, dla własnej korzyści. A dzieciaki naszego dzieciństwa zbierały się w grupy trzepakowe i oblegały ten dekoracyjno-funkcyjny element osiedla, bo place zabaw z dzisiejszego zdarzenia, dla nas były science fiction.

Człowiek to brzmiało dumnie i wartościowo, chociaż chodziło się w ubraniach po bracie, z przydziału lub spod lady. Modnie było kolekcjonować plakaty, albo samemu składać rower. Niedopuszczalne było przyjść na randkę z dziewczyną w stanie wskazującym na spożycie, a staruszce przechodzącej przez pasy należało pomóc, zwłaszcza jak niosła torbę z zakupami.  

Człowiek czekał na święta, bo mógł odpocząć z rodziną i spotkać się z przyjezdnymi krewnymi. Te spotkania obfitowały we wspólne przeżywanie tych chwil przy stole, w trakcie rozmów i zabaw. A kiedy nie można było się spotkać, pisano do siebie długie listy. Każdy był małym dziełem literackim, z właściwym w swej grzecznościowej formie wstępem, obfitującą w emocje fabułą i podsumowującym zakończeniem, które zawsze niosło pociechę i nadzieję na rychłe odwiedziny.

I kiedy tak patrzymy wstecz, to jedno nas kłuje najbardziej, że wraz z postępowymi przemianami w kraju, człowiek przemienił swoje człowieczeństwo na wartości tak dalekie od bycia blisko porozumienia z drugim człowiekiem, że pomimo tłumów i uginających się od towarów półek w sklepach, nie ma z kim zjeść obiadu świątecznego…

Wyspa zwielokrotnionej samotności w tłumie, jaką jest duże miasto dla niektórych osób, przywodzi na myśl, że powrót do natury, jest bodaj antidotum na kompletną zagładę takich wartości jak przyjaźń, honor, szacunek, godność i przebaczenie.

Kłujące elementy dzieciństwa

Kiedy narodziło się nasze dziecko, nie mieliśmy wyobrażeń, jak to będzie? Od początku staraliśmy się wychowywać syna w poszanowaniu jego godności i z szacunkiem, dla jego odrębności.

Szu­kaj włas­nej dro­gi. Poz­naj siebie, za­nim zechcesz dzieci poz­nać. Zdaj so­bie sprawę z te­go, do cze­go sam jes­teś zdol­ny, za­nim dzieciom poczniesz wyk­reślać zak­res praw i obo­wiązków. Ze wszys­tkich sam jes­teś dziec­kiem, które mu­sisz poz­nać (…) <J.Korczak>

W trudnych chwilach, przesyconych nadmiarem emocji w wyniku zmęczenia, braku snu, nieporadności rodzicielskiej w jakichś kwestiach lub z powodu bezsilności, przejmowaliśmy nieświadomie styl wychowawczy, z jakim nie zgadzamy się kompletnie – autorytarny. Na krótko, bo zrozumieliśmy, że wspomnienia z dzieciństwa potrafią dać dotkliwego pstryczka w nos, nadal w dorosłości. Kiedy podnosicie głos w tonie żądającym posłuszeństwa, jesteście swoimi matkami lub ojcami. Tak to działa. Jak wirus, który ma swoje skutki uboczne.

Wiecie czego nauczyło mnie dziecko?

Tego, że bycie rodzicem to bycie uczniem swojego dziecka. Przynajmniej przez pierwsze dwa lata tak jest, zanim dziecko nie wkroczy w fazę naśladownictwa. Wtedy Rodzicu dostaniesz lekcję pokory wobec geniuszu odtwórczego własnego brzdąca. Zobaczysz siebie w nim i uprzedzam, to wcale nie musi być powód do dumy.

Wiecie, czego jeszcze może nauczyć was dziecko, jeśli mu na to pozwolicie?

Bycia lepszym człowiekiem :-) .

The following two tabs change content below.

Anna Czupryniak - Fabiniak

Pedagog, coach zdrowia, autorka, trenerka umiejętności psychospołecznych. Wydobywa z kobiet kreatywność, uczy je pogłębiania relacji i wspiera w wyznaczaniu życiowego kompasu. Uważa, że nasz umysł lubi wytyczone ścieżki i funkcjonuje nawykowo. Nasze ciało jest metaforą procesów umysłowych a nasze relacje odbiciem jednego i drugiego.

Ostatnie wpisy Anna Czupryniak - Fabiniak (zobacz wszystkie)

6 przemyśleń na temat “Czego nauczy cię twoje dziecko?”

  1. ~t.vik pisze:

    Piękne założenia. Trzymajcie się ich mocno i cierpliwie, żeby wyszło w praktyce od początku do końca na wszystkich etapach, żeby nie było jak z niejednym małżeństwem – na początku zakochani po uszy przysięgają sobie wierność na dobre i złe, a potem… ale są też tacy, co mimo przeszkód są razem, bo wiedzą jak to zrobić i robią to, o czym wiedzą ;)
    Można tak, jak piszesz. Ja to znam z praktyki, chociaż nie zawsze to wygląda pięknie.
    Powodzenia!

  2. ~Aleksandra pisze:

    Oj tak, wielokrotnie zamyślam się patrząc na swoje dziecię, jak to będzie, jak udźwignę tę ogromną odpowiedzialność, jaka na mnie jako mamie spoczywa, żeby z dumą mówić to moja córka i być dumnie jako mama przedstawiana. A jak zostało w poście wspomniane, dziś jest to zadanie niełatwe. Obserwując otoczenie, mam wrażenie, że jest ono wręcz coraz bardziej utrudniane. Wprawdzie kijem rzeki nie zawrócimy i do tamtych czasów nie wrócimy, ale musimy sami pielęgnować zakorzenione w nas wartości, by móc przekazać je naszym dzieciom. Dzieci są naszym lustrem.

  3. ~Gosia pisze:

    Oj w głowie cały czas mi siedzi temat dzieci w których odbijamy się jak w krzywym zwierciadle. Czasem nawet bez świadomości coś robimy, żeby niedługo potem dziecko uświadomiło nam ile było w tym błędów.

    1. MamaTataOno pisze:

      to fakt; czasem potrzebny jest taki zimny prysznic, żeby móc skorygować to, co jest do poprawy w naszym zachowaniu;

  4. dani pisze:

    tak, założenia są piękne… bardzo nie chciałabym zobaczyć w moim synku pewnych aspektów siebie. i oby udało się tego uniknąć. To prawda, że rodzic uczy dziecko, ale najpierw to dziecko uczy rodzica.

  5. ~Madzik3a54 pisze:

    Naprawde świat tak się zmienił .Czego nauczyła mnie moja córka cierpliwości pokonywania własnych słabości i przekładania jej dobra nad wszystko:):)jest z nami od roku a naprawde odmieniła nasze życze i sposób patrzenia na świat:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×