Ciężarówka przesądami wypchana po brzegi

The following two tabs change content below.

Anna Czupryniak - Fabiniak

Pedagog, coach zdrowia, autorka, trenerka umiejętności psychospołecznych. Wydobywa z kobiet kreatywność, uczy je pogłębiania relacji i wspiera w wyznaczaniu życiowego kompasu. Uważa, że nasz umysł lubi wytyczone ścieżki i funkcjonuje nawykowo. Nasze ciało jest metaforą procesów umysłowych a nasze relacje odbiciem jednego i drugiego.

Ostatnie wpisy Anna Czupryniak - Fabiniak (zobacz wszystkie)

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Jak każda statystyczna ciężarna, co najmniej raz zajrzałam na jakieś forum dla przyszłych mamusiek. Wciągnęło mnie czytanie postów na tematy zbliżone do interesujących mnie zagadnień. Poszukiwałam też wspólnego mianownika przeżyć, zwłaszcza z tymi ciężarnymi, które miały rodzić w tym samym czasie, co ja. Pewnego dnia powodowana rozpoczynającym się  trzecim trymestrem, wygenerowałam sobie nawet suwaczek, żeby poczuć jak to jest mieć go w podpisie do prywatnych maili. No i szału nie ma, ale…

Były też chwile, kiedy zza ekranu mojego komputera, razem z leżącymi ciężarnymi, drżałam ze strachu o każdy kolejny tydzień rozwoju w życiu macicznym, ich dzieci. Albo śmiałam się do łez z historii sypialniano-majtkowych, które nie tylko ciężarnym, nastręczają dwuznacznych skojarzeń.

Nic jednak bardziej nie wprawiło mnie w stan pomieszania myśli i uczuć, jak przekazywane na forum, rozmaite historie, rodem z kręgu wiedzy tajemnej. Rzecz o przesądach w ciąży, z którymi jest jak z laniem wosku w Andrzejki. Wielu to robi, potem niby nie wierzy we wróżbę, ale mimowolnie wypatruje znaków.

Oto lista tajemnych zaleceń, z którymi spotkałam się mniej lub bardziej osobiście:

  •  nie należy kupować wyprawki przed narodzinami, żeby nie zapeszyć

Osobiście złamałam zalecenie, jeszcze nie będąc świadomą swojego stanu, kiedy kupiłam śpiochy dla swojej nowonarodzonej bratanicy. Potem kupowałam, ilekroć mnie naszło nastrojowo.

  •  nie noś łańcuszka, bo dziecko będzie owinięte pępowiną

I znowu się wyłamałam, bo nosiłam na szyi,  przez niemal całą ciążę maleńki kamyczek, nomen omen energetycznie dobry dla błogosławionego stanu,  zatknięty na skórzanym rzemyczku.

  •  nie siadaj tyłem do kierunku jazdy, bo dziecko urodzi się pośladkowo

Staram się z reguły nie siadać tyłem do kierunku jazdy, bo wówczas uruchamia mi się choroba lokomocyjna.

  • nie wieszaj firanek, nie zatrzymuj się pod sznurami na bieliznę i nie przechodź pod drabiną, bo… interpretacje różne

Z firankami to fakt, może skończyć się to naciągnięciem więzadeł podtrzymujących macicę, więc zalecenie jak najbardziej wskazane. Przechodzenie pod drabiną może skończyć się choćby jej przewróceniem się na nas, czyli mniej lub bardziej dotkliwym poturbowaniem. Co do sznurów z bielizną, ponoć dziecko może być owinięte pępowiną. Gdybym miała brać sobie do serca owo zalecenie, musiałabym całkiem zrezygnować z kąpieli w wannie, nad którą mam rozwieszone sznurki do suszenia ubrań.

  • nie siadaj po turecku, bo dziecko będzie miało krzywe nóżki

W tej pozycji uwielbiałam siedzieć najbardziej, nawet w dziewiątym miesiącu.

  •  trzeba unikać oblizywania noża, bo dziecko będzie miało tzw.: zajęczą wargę

Kto by pamiętał o tym zaleceniu będąc sam na sam ze słoikiem nutelli?

  • nie wolno farbować i obcinać włosów, bo dziecko urodzi się rude i głupie

Farbowałam i obcinałam, nawet dość regularnie. Jasne, że używałam wszelakich specyfików bez tych wszystkich: fta-para-aceto-itede, według aktualnych zaleceń w tym temacie. I nie zauważyłam żadnego związku  efektów poprawiania urody mojej  głowy z zewnątrz, z moim dzieckiem.

  • nie maluj się zbyt mocno, zwłaszcza ust, bo córka którą urodzisz pójdzie złą drogą

Mocno umalowałam się w wieku 13 lat, pierwszy i ostatni raz. Wyglądałam komicznie, a poza tym mama dała mi szlaban, za rozbełtanie do stanu nieużywalności, jej kosmetyków. Zresztą tego zalecenia w praktyce nie sprawdzę, bo urodziłam synka.

  • nie przestrasz się, nie poparz i nie oblej wodą, bo dziecko urodzi się ze znamieniem na skórze a w dodatku zostanie alkoholikiem

Niezły hardcore, już od samego czytania przestraszyłam się i o mały włos a poparzyłabym się gorącą bawarką.

  • nie patrz przez wizjer ani przez dziurkę od klucza, bo dziecko urodzi się z wadą wzroku

Mam w zwyczaju zawsze spoglądać przez wizjer, kiedy ktoś łomocze w drzwi. Całe życie mieszkam w blokowisku, więc wiem, że dla własnego bezpieczeństwa naprawdę lepiej jest, spojrzeć kto stoi za drzwiami, nim otworzy się drzwi.

  • nie przytulaj się do barana, jeśli nie chcesz aby dziecko miało kręcone włosy

Ja się pytam tylko, czy barany zodiakalne są brane pod uwagę? Bo jeśli tak, to przytulałam się, przytulam się i mam zamiar przytulać się po kres mych dni. Mąż zodiakalny baran i syn zodiakalny baran, to chyba wszystko tłumaczy.

  • nie biegaj po kałużach, bo dziecko będzie miało wodogłowie
  • nie słuchaj zapowiedzi przedślubnych, bo dziecko będzie głuche
  • nie patrz na księżyc, bo dziecko będzie łyse
  • nie patrz na słońce, bo dziecko będzie zanosić się płaczem
  • nie patrz na mężczyzn innej rasy, bo dziecko będzie miało inny kolor skóry
  • nie oglądaj horrorów, bo się zapatrzysz i urodzisz chore dziecko

Yyyyy…???? Tego typu zalecenia można jeszcze czasem usłyszeć od kobiet, które rodziły niemal sto lat temu i dlatego można je po prostu przemilczeć.

  •  nie przyjmuj roli chrzestnej czy świadka na ślubie, bo to źle wróży

Jako że osobiście dotknęło mnie jedno z powyższych zaleceń, postanowiłam sprawdzić skąd się wzięło. Poszperałam na stronach księży katolickich i znalazłam informację, że ciężarna chrzestna uważana jest za zły wybór z powodu dawnych wierzeń. Jak wiadomo setki lat temu, umieralność kobiet po porodzie była znacznie większa niż dziś. I w sytuacji, gdyby chrzczone dziecko nie miało już matki, a ciężarna chrzestna miałaby być potencjalną zmarłą przy porodzie, taki wybór byłby co najmniej ryzykowny. Dzisiejsze tłumaczenie, że ciężarna chrzestna źle wróży dziecku chrzczonemu oraz w dodatku wystawia własne nienarodzone jeszcze maleństwo na ryzyko utraty zdrowia lub szczęścia, jest wyssane z palca.

Szperając namolnie w popularnych „internetach”, można by bez większego wysiłku skompletować ranking największych bzdur w temacie ciążących ciążarnym przesądów.  Niektóre z nich szczególnie mnie bawią, inne wzruszają, jeszcze inne dotykają mnie koszmarną aurą zaściankowości i ciemnoty. Wszystkie pozostałe brzydzą.

 

 

The following two tabs change content below.

Anna Czupryniak - Fabiniak

Pedagog, coach zdrowia, autorka, trenerka umiejętności psychospołecznych. Wydobywa z kobiet kreatywność, uczy je pogłębiania relacji i wspiera w wyznaczaniu życiowego kompasu. Uważa, że nasz umysł lubi wytyczone ścieżki i funkcjonuje nawykowo. Nasze ciało jest metaforą procesów umysłowych a nasze relacje odbiciem jednego i drugiego.

Ostatnie wpisy Anna Czupryniak - Fabiniak (zobacz wszystkie)

58 przemyśleń na temat “Ciężarówka przesądami wypchana po brzegi”

  1. O przesądach można by wiele pisać. Jednak, o dziwo. w XXI wieku ludzie nadal w nie wierzą! No może nie biorą ich tak skrajnie poważnie, ale „licho nie śpi” i tak na wszelki wypadek lepiej czegoś tam nie robić… Prosiłam niegdyś kuzynkę na chrzestną matkę dla mojej córki. Odmówiła właśnie z racji tego, że była w ciąży – wykształcona kobieta, z zawodu lekarka… A może to tylko wymówka była, bo nie chciała kłopotu? Nie wiem.

    Pozdrawiam :)

    1. mamatataono pisze:

      Dzięki za komentarz :-) Spodziewałam się hmm… wykładu na temat przesądów :-) Pozdrawiam.

  2. ~magda pisze:

    Lubię czarne koty. W przesądy nie wierzę, mam śliczną trzyletnią córeczkę której nic nie zaszkodziło, ani noszone przeze mnie w ciąży łańcuszki, paski itp. Suszarkę nad wanną również posiadam i nawet zażywałam kąpieli w czasie ciąży. Ale babcia opowiadała mi o sąsiadce która brała ślub będąc w ciąży i wtedy ktoś obrzucił jej twarz kulkami jarzębiny (bo ponoć taki zwyczaj). No i faktycznie jej córka ma czerwone znamię na policzku (tzw. róża chyba). Przypadek czy przesąd sie potwierdził???

    1. mamatataono pisze:

      Podobno nie ma przypadków, są tylko okoliczności. Może w tym wypadku te okoliczności były sprzyjające, że na tym etapie rozwoju dziecka w życiu płodowym, zadziało się coś takiego, że dziewczynka urodziła się ze znamieniem na policzku?

      1. ~decima pisze:

        Oj ja też się w ciąży nasłuchałam takich bzdur że głowa mała!!! Ale niedoścignioną mistrzynią w tej dziedzinie jest moja Babcia więc z racji tego że bardzo Ją kocham słuchałam co mówi z rosnącym przerażeniem (przerażona byłam stanem psychicznym Babci) Włosy też farbowałam a córka nie jest ruda ani głupia (jest blondynką więc nie do końca jestem pewna ;-) Ale na inny kolor raczej szans nie było bo i ja i mąż mamy blond włosy. Cieszę się że Ty też się nie przejmowałaś idiotycznymi przesądami. Pozdrawiam i gratuluję dzidziusia oraz świetnego bloga. Czyta się go lekko i z przyjemnością.

        1. mamatataono pisze:

          dziękuję :-)

  3. ~Kasia pisze:

    Zgadzam sie z Toba, jestem obecnie w 10 tyg ciazy, a zdazylam sie nasluchac juz tego typu bredni to badz co badz od kobiet mlodych i wyksztalconych, nie zamierzam wiazac na wozeczku mojego malenstwa zadnej czerwonej wstazeczki czy innych pierdulek bo mi ktos zauroczy dziecko, w jakich czasach my zyjemy?!

    1. mamatataono pisze:

      W tajemnicy Ci się przyznam, że chociaż też nie zawiązałam wstążeczki, to nie oponowałam, jak zrobiła to moja mama. Dla niej było to istotne, a ja uznałam że o taką bzdurę nie ma co robić scen :-)

      1. ~Kasia pisze:

        Powiem tak, moja mama zna moje zdanie na ten temat i wiem że tego nie zrobi, a jeśli teściowa(która podejrzewam wierzy w takie rzeczy) coś takiego będzie chciała to zrobić to wytłumacze, no a jak nie zrozumie to nie mój problem, ja sobie nie życze i powinna to uszanować.

  4. ~Irena pisze:

    Witaj:) Mnie również bawią lub denerwują podobne wierzenia, ale sama zrezygnowałam z bycia chrzestną w ciąży- nie ze względu na moje przekonanie ale na przekonanie prababci- żeby jej niepotrzebnie nie denerwować i nie wpędzić do grobu. Teraz troszkę żałuję, ale przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia;) Pozdrawiam

    1. mamatataono pisze:

      Mnie było trochę smutno, bo ostatecznie chrzestną nie zostałam, ale czego się nie robi dla rodziny ;-) Pozdrawiam.

  5. ~Iza pisze:

    To jest.. bez urazy chore.. Tyle ludzi wierzy w różne zabobony, a co dopiero taki wykazik:) Współczuje kobietom, które nie mogą potem o tym zapomniec.
    Gdyby stosowac się do tych zasad, to skończyłoby się na siedzeniu przez 9 miesięcy w domu:) i leżeniu bez ruchu:)

    1. mamatataono pisze:

      Też sobie pomyślałam o tym, jak niektórym osobom takie rzeczy zapadają w pamięć, albo raczej w podświadomość. A potem już tylko krok do samospełniającej się przepowiedni.

  6. ~jejefka pisze:

    To najlepsze ‚nie patrz na mężczyzn innej rasy, bo dziecko będzie miało inny kolor skóry’. Może jakiś naiwniak kiedyś dał się na to złapać.

    Ogólnie śmiałam się do rozpuku, straszna ciemnota. Wpis ciekawy.

    1. mamatataono pisze:

      Dziękuję za komentarz :-)

  7. ~jala pisze:

    Niby to wszystko przesądy, ale jak wytłumaczyć taki fakt: w piątym miesiącu ciąży, w sylwestra oberwałam petardą w brzuch; miałam małą rankę i zniszczoną sukienkę; syn urodził się z przebarwieniem skóry brzucha dokładnie w tym samym miejscu co moja ranka. Dziś syn ma 9 lat i

    1. mamatataono pisze:

      Przykra sytuacja, dobrze że tylko na przebarwieniu się skończyło.

  8. ~jala pisze:

    nadal to przebarwienie ma.

  9. ~hella pisze:

    Zgadzam siw tylko z niekupowaniem wyprawki i firankami. A to dlatego, ze znam kilka sytuacji gdy wyprawka powedriwala od razu w swiat. Moj kuzyn zmarł podczas porodu a bliska w rodzinie osoba porobila. Dlatego czekamy z wyprawka. po co dobie dowalac stresu.

    1. mamatataono pisze:

      Ostrożności nigdy za wiele.

  10. ~karen pisze:

    W czasie kiedy miałam już pierwsze skurcze oglądałam kultowego Egzorcystę. Praktycznie godzinę po filmie trzeba było jechać już na porodówkę. Córcia ma się dobrze. Jest zdrowa, pogodna i przeżyła chrzest ;).

    1. mamatataono pisze:

      hmmm… Egzorcysta? Że jako relaks przed porodem? ;-)

      1. ~karen pisze:

        po prostu leciał akurat w TV :)

  11. ~maliola pisze:

    A ja tam wierzę w takie przesądy. Moja ciocia ponad 40 lat temu miała jakieś uczulenie na palcach i owijała palce bandażem w czasie ciąży, babcia podobno chodziła za nią i nie pozwalała na to, ale ciotka się nie przejmowała jej gadaniem. I co? Kuzynka urodziła się ze zrośniętymi palcami u ręki, przeszła kilka operacji, co prawda ręce ma sprawne ale jednak nacierpieli się wszyscy, a w tamtych czasach nie było to łatwe takie operacje.
    Sama starałam się unikać w ciąży chodzenia pod drabinami, sznurami itd.
    Włosy farbowałam, i tylko środkowy synek ma dziwny odcień – w ciąży z nim miałam mocny blond.
    A koleżanka ma mocne przebarwienia na nodze – podobno jej mama w czasie ciąży oparzyła sobie brzuch wrzątkiem. Więc mówicie co chcecie jakaś prawda w tym jest. O byciu chrzestną też wiem i dlatego nie poprosiłam najlepszej przyjaciółki o to bo była akurat w ciąży.

  12. ~megenta pisze:

    Witam. Słyszałam kiedyś, że ciężarna nie powinna piec ciasta, bo się nie uda. Całą ciążę pracowałam w cukierni i nic takiego nie miało miejsca. I podobno jak ktoś kobiecie w ciąży zajdzie za skórę to zjedzą go myszy lub będzie dotknięty plagą gryzoni.. nie wiem jak to jest, nikt mi się nie chwalił ;)

    1. mamatataono pisze:

      ;-) też o tych myszach czytałam i słyszałam. Ojjj, gdyby to była prawda, to co najmniej kilku osób nie byłoby już wśród moich znajomych :-)

  13. ~AgaiJula pisze:

    Ja za to w pełni zgadzam się z wieszaniem firanek,od naciągnięcia mięśni zaczynając na ryzyku spadnięcia przy zawrotach głowy kończąc lepiej nie ryzykować.Kiedy byłam w ciąży wypadała akurat Wielkanoc więc firanki trzeba było uprać,podzieliliśmy się obowiązkami.Mąż zdjął,ja uprałam,mama powiesiła.Pomijając to muszę przyznać,że trafiałam już na kilka wpisów o tej tematyce,ale ten najbardziej mi się podoba,ciekawie i przyjemnie napisany.Pozdrawiam.

    1. mamatataono pisze:

      Tak, jest kilka zadań z codziennego życia, które należy sobie wybić z głowy będąc w ciąży. Właśnie z uwagi na medyczne uzasadnienie ewentualnych zagrożeń dla mamy i dziecka. Reszta to bajki wyssane z palca, tylko niektórym bardziej chłonnym umysłom mogą zepsuć czas oczekiwania do porodu i przysporzyć większego stresu. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam.

  14. ~marian pazdzioch pisze:

    Nie czytaj onetu bo twoje dziecko bedzie glupie !

  15. ~b pisze:

    Kupiłam buciki i skarpetki dla mojego dziecka już w 3 tygodniu ciąży, potem co tylko zobaczyłam ślicznego to było moje, używane ciuszki które dostałam już w połowie ciąży, wyprałam, odprasowałam, i czekały na swój czas. łóżeczko ubrane już było na miesiąc albo półtora przed porodem. moje dziecko urodziło się zdrowe, śliczne i mądre.
    Koleżanka nie miała dla dziecka nic, bo trzymała się przesądów – do końca ciąży nie miała kompletnie ani jednej rzeczy dla dziecka… dziecko zmarło w jej łonie w terminie porodu.
    NIE WYWOŁUJ WILKA Z LASU ???
    Trzeba myśleć pozytywnie, a nie doszukiwać się niepowodzenia i na nie czekać.

    1. mamatataono pisze:

      Zgadzam się z tym pozytywnym nastawieniem do ciąży i rozwijającego się dziecka. Zdrowy rozsądek + dbanie o siebie to podstawa. A przesądy? Najważniejsze to nie dać się zwariować :-) Pozdrawiam.

  16. ~Nina pisze:

    No to mi teraz dalas „do myslenia” tym : nie patrz na mężczyzn innej rasy, bo dziecko będzie miało inny kolor skóry… Tu gdzie mieszkamy mieszka rowniez 50 % czarnych ludzi :D Mam przechlapane u meza:D

    1. mamatataono pisze:

      ha,ha,ha :-)

  17. ~karotkas pisze:

    ale zabobon…mam nadzieje ze nie pisalu tego bloga chrzescijanie:)

  18. ~Ania 27 pisze:

    Gdy byłam w ciąży z moja córka na miesiac przed rozwiazaniem zachaczyłam brzuchem o klamke w drzwiach miałam czerwona plamke na lewej steonie ok 2,5 cm moja córka urodziła sie z naczyniakiem w tym samym miejscu na ciele po lewej stronie który miał 2,5 cm. Teraz ma 4 lata i powoli ten naczyniak zanika. Takze coś w tym musi być

    1. mamatataono pisze:

      Sama sobie wytłumaczyłaś skąd naczyniak u Twojej córki. To nie przesądbył tego powodem tylko uraz, dla ciebie będący jedynie śladem na skórze.

  19. ~lusia16 pisze:

    przesady??? sorki ale to bzdury. Jesli dziecko a byc drowe to bedzie jesli jie to nic w tym nie pomoze. Nieda sie przeciez przez 9 miesiecy siedziec pod koldra zeby czasem ktos krzywo na nas nie spojzal

  20. ~lusia16 pisze:

    pszesady?? Sory aleto wymyslili ludzie dalej niz w sredniowieczu nie znajac zycia. Dzis jest technika medycyna i inne specyfiki. Jak dziecko ma sie urodzic zdrowe to nic mu w tym nie przeszkodzi.

  21. ~niewiarek pisze:

    Mnie moja babcia przestrzegała przed kupnem wózka dziecięcego przed porodem, bo to może „zapeszyć”…..kupiłam 3m-ce przed porodem i nic się nie stało ;D

  22. ~Gosia pisze:

    Z tymi przesądami to ludziom chyba zupełnie odbija. Będac w ciąży poszłam do lekarza. Było lato, sukienka leciutka dla ozdoby pasek w formie krawacika. Kobiety patrzyły na mnie jak na ufoludka w końcu jedna zapytała – pani się nie boi? Zdziwiona zapytałam o co jej chodzi, chodziło o paseczek na szyi….bo przeciez dziecko urodzi sie okręcone pepowina.Paseczek był, okręcenia pępowiną jakos nie było

  23. ~Marta pisze:

    Hej!
    Super wpis, uśmiałam się nocną porą :D

    Ileż to ja się nasłuchałam od babci i teściowej w pierwszej ciąży ło matko i córko! Tekst o firankach i koralach / łańcuszku to standard ;) Większość repertuaru z Twojej listy „przerabiałam” :)

    Mam nadzieję, że kobity będą pamiętały moje reakcje na zabobony w stylu przewracania oczami z wymownym „no błaaagaaaam” i już w drugiej ciąży, czyli obecnie, oszczędzą mi tego.

    Ale jednak najgorsza była moja mama – wszystkowiedzący lekarz. Po porodzie odnośnie karmienia piersią tak się wymądrzała, że przebóg, słuchać się nie dało, ciosała kołki na głowie. A wiedza o laktacji oczywiście sprzed 20 lat. Zrobiłam jej parę awantur i się opanowała. Czasami taka wiedza „super-pro” jest gorsza, niż zabobony. Pediatrzy w niej celują ;)

    Swoją drogą przy zdrowych ciążach zaleca się pod koniec bieganie po schodach i mycie okien i wieszanie firanek, żeby przyspieszyć poród.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za poprawę humoru!

    1. mamatataono pisze:

      Proszę bardzo :-) Wszystkiego dobrego.

  24. ~ola pisze:

    Ku rozpaczy teściowej nie miałam czerwonej wstazeczki przy wózku bo wozek byl czerwony (by uspokoic babcine skolatane nerwy) i w nosie miałam wszystkie przesady. Powiedzenie „na psa urok” doprowadzalo mnie do szału. Dziwilam i dziwie sie ze tak mądra i religijna osoba wierzy tak bardzo w wszelkie gusla;) a dziecko ktore tak lekkomyślnie narazalam na niebezpieczeństwa tego (i nie tylko tego) swiata ma sie swietnie;)

    1. mamatataono pisze:

      To zaskakiwało mnie najbardziej, że osoby z mojego otoczenia wierzące w Boga, były tak przywiązane do przesądów.

  25. ~Jagoda pisze:

    Fajny blog, to na początek. Ja będąc w ciąży również nasłuchałam się przesądów i mówiąc krótko wpuściłam jednym uchem wypuściłam drugim. W ciąży nosiłam łańcuszek, jeździłam tyłem, patrzyłam przez wizjer bo także całe życie mieszkam w bloku i robiłam wiele innych rzeczy wymienionych powyżej i moja córeczka urodziła się zdrowa. Najbardziej jednak bawiły mnie te wszystkie znaki przemawiające za tym że urodzę chłopca. Płci nie znaliśmy do dnia narodzin i bardzo duże zaskoczenie całej rodziny było gdy dowiedzieli się że mamy córkę, a przecież brzuch był na chłopca ;-).
    Co do czerwonej kokardki to się nie dałam mojej mamie i chyba jako jedyna mama na osiedlu nie miałam ozdobionego wózka.
    Pozdrawiam

    1. mamatataono pisze:

      Dziękuję :-) O tak też się nasłuchałam odnośnie płci, że wyglądam – brzuch, uroda, etc; – na chłopca:-) Ale także tego, że jak chłopiec to będzie na pewno przenoszony, ale ja czułam dokładnie kiedy się urodzi. I nie obstawiałam terminu z usg. Tak intuicyjnie po prostu wiedziałam.

  26. ~ew@1b pisze:

    Mimi, że od mojej ciąży upłynęło już dużo lat, do tej pory wspominam z dużym rozbawieniem pewne zdażenie. Moja mama jest krawcową, więc w latach 80-tych uszyła mi kilka sukienek ciążowych w tym jedną granatową w biały deseń przypominający kratkę. Po kilku dniach noszenia zauważyłam, że przy mankietach mama nie usunęła fastrygi. W publicznym miejscu dokonałam tego odkrycia i skomentowałam to głośno – o fastryga, mama zapomniała usunąć. No to moja koleżanka również w ciąży – fastryga, nie słyszałam, jak to działa, czy muszę ją sobie zrobić? Tak powstał w jej głowie nowy przesąd.

    1. mamatataono pisze:

      dobre :-)

  27. ~lola pisze:

    Ja tez teraz napewno urodze czarne dziecko :-D ha ha ha :-D

  28. ~Gosia pisze:

    Boki mozna zrywac ze smiechu jak sie takie bzdury slyszy. A co jak ojciec i matka sa innej rasy? To na facetow jakiej rasy nie mozna patrzec? Albo jak biala babka w ciazy mieszka gdzies w Kenii, to pewnie z zawiazanymi oczami musi chodzic, buhehe.

    Szczerze mowiac o wiekszosci tych przesadow nie slyszalam ale gdyby byly prawdziwe to mialabym brzydkie, glupie, pokrecone i niezywe dziecko. Przeciez jakby tego wszystkiego przestrzegac t by trzeba bylo chyba cala ciaze przespac.

    1. mamatataono pisze:

      W przesypianiu ciąży nie byłoby niczego złego, pod warunkiem że przesądy nie zamieniałyby się w koszmary senne :-)

  29. ~renia pisze:

    Glupota.

  30. ~zofijka pisze:

    Witam!tez bedac w ciazy nie przejmowalam sie przesadami bo niektore sa naprawde absurdalne ale mialysmy z corcia maly wypadek bedac w 8miesiacu oparzylam sie na brzuchu zelazkiem a moja corcia urozila sie majac znamie wygladajace dokladnie jak moja blizna i to w tym samym miejscu.nadal nie wierze w przersady ale moze ziarenko prawdy zawieraja:-D

    1. mamatataono pisze:

      Witaj, jesteś kolejną osobą, która opisuje tego typu historię. Oparzenie,stłuczenie, zadrapanie itp; ciężarnego brzucha, jak najbardziej może skończyć się pamiątkowym śladem na ciele dziecka. Ale nie widzę w tym przesądu, tylko efekt po wystąpieniu urazu.

  31. ~Rozaczek pisze:

    O tak, uwielbiam się czasem pośmiać, dlatego z miłą chęcią przeczytałam tego posta. Najbardziej przypadł mi do gustu przesąd o patrzeniu na mężczyznę innej rasy i wpływ tego na skórę dziecka… no ludzie kto takie rzeczy w ogóle wymyśla? Niektórzy mają nieźle zryty baniak ;)
    Muszę uważać jak zajdę w ciążę ;)

    1. mamatataono pisze:

      :-) koniecznie uważaj.

  32. ~Milka pisze:

    ehhhh szczerze mówiąc, to o większości przesądach, które poruszyłaś słyszę pierwszy raz i chyba całe szczęście:P Nie jestem osobą przesądną, raczej przezorną:P Fajnie było poczytać, bo nawet pojęcia bym nie miała, że takowe głupotki o ciężarnych w ogóle występują:P Uśmiałam się z niektórych bardzo, ale większość jest naprawdę głupia i wyssana z palca, matko jedyna kto w ogóle je wymyślił? i czy są kobiety ciężarne, które w nie wierzą? Nie sądzę! Aczkolwiek różni są ludzie i mają różne poglądy na życie:P

    1. Mama Tata Ono pisze:

      A jednak biorąc pod uwagę komentarze pod tym postem i odwołania komentatorek do swoich osobistych historii, chyba są osoby,które wierzą w niektóre rzeczy, wspomniane we wpisie. Pozostałe przesądy są spadkiem po wierzeniach babek i prababek, choć i te mają swoje zwolenniczki, do dziś… ;-)

Odpowiedz na „~ew@1bAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×